poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Spaghetti alla Chitarra ze szpinakiem, wędzonym łososiem i oliwą z dodatkiem czosnku











Bardzo efektowne danie, do którego przyrządzenia wystarcza zaledwie 20 minut. Prezentuje się na talerzu wyśmienicie, a jeszcze lepiej smakuje, gdyż wędzony łosoś doskonale komponuje się smakowo z czosnkiem i szpinakiem nadając mu niezwykle wyszukany aromat.










Składniki:


300 gram makaronu z semoliny
150 - 200 gram wędzonego łososia
paczka szpinaku około 150 gram, już obranego
80 - 100  gram masła
5 ząbków czosnku lub więcej, jeśli lubimy ostre dania
kilka kropli oleju
liście bazylii



Wykonanie:


Stawiamy wodę na makaron. Wlewamy do niej kilka kropli oleju i solimy.

Obieramy czosnek i przeciskamy przez praskę.

Na dużej patelni roztapiamy masło i wrzucamy na nią czosnek podsmażając przez 2-3 minuty do zarumienienia. Po tym czasie płuczemy dokładnie szpinak pod bieżącą wodą i dodajemy do masła z czosnkiem. Smażymy około 10 minut aż szpinak puści soki,a cała pozostała woda zdąży wyparować.

Gotujemy makaron al dente.

Łączymy makaron z sosem z patelni. Nakładamy na talerze. Przyozdabiamy pokrojonym łososiem i liśćmi bazylii.










Smacznego!!!












sobota, 26 kwietnia 2014

Rozkoszny, bardzo czekoladowy sernik mascarpone z malinami













Przepyszne ciasto o bardzo delikatnej i lekkiej konsystencji. Masa czekoladowa w zestawieniu z malinami tworzy połączenie doskonałe. Większość osób wykonuje to ciasto z wiśniami ( na zdjęciach to wiśnie lepiej się prezentują od malin! ;) ) ale to właśnie maliny, swoim słodko - orzeźwiającym smakiem i aromatem nadają charakter sernikowi, doskonale przełamując słodki smak czekolady. Przygotowanie ciasta to 30 minut w kuchni lub nawet mniej, jeśli dojdzie się do wprawy. A do wprawy dochodzi się już przy drugim wykonaniu!  Jedynym minusem przygotowań jest fakt, że ciasto powinno pobyć w lodówce kilka godzin - około 6 godzin - zanim pokroimy je na kawałki i oddamy się rozkosznemu próbowaniu smaku tegoż sernika.








Składniki:


spód:

120-150 gram czekoladowych herbatników, pokruszonych
100 - 120 gram rozpuszczonego masła
 2 łyżki kakao


masa:

300 - 400 gram czekolady gorzkiej lub deserowej
pół szklanki cukru pudru
500 gram mascarpone
300 ml kremówki 36%


dodatkowo:

około 400- 500 gram zamrożonych lub świeżych malin,
 (lub duży słoik odsączonych i wydrylowanych wiśni z kompotu)
2 łyżki kakao do posypania całości











Wykonanie:


Mieszamy rozkruszone herbatniki z kakaem, zalewamy roztopionym masłem i łączymy całość mieszając łyżką. Nakładamy masę na dno średniej wielkości tortownicy (20 -24 cm średnicy) i ugniatamy by dobrze przywarła do spodu. Wkładamy do lodówki.

Topimy czekoladę w kąpieli wodnej. 

Serek mascarpone łączymy w naczyniu z cukrem pudrem. Gorącą czekoladę ( tak, tak , robię to od razu, bez chłodzenia czekolady, ale wtedy mam pewność, że masa mi się nie zważy ) po łyżce dodaję do mascarpone ciągle mieszając masę łyżką, aż do połączenia składników.

Ubijam dobrze schłodzoną śmietanę w osobnym naczyniu aż będzie sztywna. Należy uważać, by nie ubijać jej za długo, by nie zważyła się nam zamieniając w dobrej jakości masło ;)

Powoli dodajemy do ubitej śmietany masę czekoladową i mieszamy całość. 

Wyjmujemy formę z lodówki. Nakładamy około 1/3 masy, na tym układamy w małych odległościach od siebie zamrożone maliny - pilnując przy tym, by nie przywierały do siebie, lub odsączone z kompotu wiśnie. Znów nakładamy masę, około 1/3 na to owoce i całość ciasta pokrywamy resztą masy. Wkładamy formę do lodówki na minimum 6-8 godzin. Przed podaniem posypujemy wierzch kakaem.











Bardzo efektowne mini tarty z nadzieniem budyniowo - mascarponowym i truskawkami













Mini tarty. Potrzebujemy około godziny czasu na ich przygotowanie, ale jeśli zrobimy wszystko w odpowiednim momencie, tj. przygotujemy galaretkę przez zagnieceniem ciasta, zrobimy masę budyniową w czasie, gdy w piekarniku będą piekły się spody, to czas wykonywania tart może być nawet krótszy. A smakują  naprawdę wybornie i prezentują się niesamowicie efektownie!!!












Składniki na 6 mini tart:



spód:

szklanka mąki
dwa jajka
5 łyżek cukru
łyżeczka płaska proszku do pieczenia
100 gram miękkiego masła



 masa budyniowa:

szklanka mleka lub półtorej (w zależności od konsystencji masy, wysokości i objętości foremek )
2 łyżki mąki tortowej lub 3 (jak wyżej)
100 gram masła
250 gram mascarpone
jajko
pół szklanki cukru



na wierzch:

około 300 - 500 gram truskawek
galaretka truskawkowa rozpuszczona w szklance wrzątku (200-250 ml)












Wykonanie:


Rozpuszczamy galaretkę w 150 ml wody, gdy kropelki żelatyny się rozpuszcza całkowicie dolewamy 100 ml zimnej wody i mieszamy. (szybciej nam zastygnie)

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.

Mąkę wsypujemy do większej miski. Wbijamy jajka i dodajemy pozostałe składniki. Ugniatamy całość jedynie do połączenia składników.

Nakładamy na dno foremek ciasto i zagniatamy by dobrze przywierało do spodów. Ja używałam takich foremek http://www.garneczki.pl/produkt/foremki-silikonowe-do-mazurkow-purple,10603. Myślę, że inne też będą OK, ważne, by po prostu proporcje składników się zgadzały i nie zabrakło ciasta do ich wypełnienia etc ;) 

Wkładamy na 15-20 minut do piekarnika.

Wlewamy połowę mleka do garnka i gotujemy. W osobnym naczyniu miksujemy dwie łyżki mąki z jajkiem, cukrem i resztą mleka (jak budyń) wlewamy masę do gotującego się mleka i mieszamy dopóki nie zaczną wypływać bąbelki. Dodajemy masło i mieszamy całość. Po kilku minutach dodajemy również mascarpone i ucieramy do dokładnego połączenia.

Kroimy truskawki w ćwiartki lub w plasterki. Tak, jak mamy sami ochotę przyozdobić tarty.

Wyjmujemy foremki. Napełniamy masą budyniową. Czekamy aż całość ostygnie i stężeje. Można włożyć w tym czasie foremki do lodówki lub na balkon.

Po tym czasie przyozdabiamy mini tarty truskawkami według upodobań i nalewamy bardzo powoli galaretkę na truskawki. Uwaga!!! Jeśli w foremkach nie mamy już miejsca  i truskawki wystają ponad ich wysokość musimy robić to naprawdę ostrożnie Wkładamy do lodówki by galaretka stężała. Po chwili wyjmujemy i ponawiamy zabieg polewania galaretką (jeśli foremka jest wyższa i truskawki nie wystają ponad jej wysokość musimy jedynie uważać podczas nalewania galaretki, by nie przedostała się na spód masy. Ale robiąc to ostrożnie - po łyżce nie powinno się tak zdarzyć.













Smacznego!!!













środa, 16 kwietnia 2014

Moussaka - FIT wersja Lazzanii według greków :)












Moussaka - wbrew pozorom o wiele łatwiejsza w przygotowaniu od Lazzani i na pewno o wiele zdrowsza - makaron zastępują tutaj pokrojone i podpieczone w piekarniku bakłażany. Smakuje wybornie, zwłaszcza, gdy do nadzienia zastosuje się naciowy seler.










Moussakę jadłam trzy razy w życiu, za każdym razem w Grecji. Niestety, żadna z tych trzech wersji nie smakowała tak wybornie, jak z mojego przepisu. Nieskromnie brzmi, zdaję sobie sprawę ;)











Składniki: 


na nadzienie:

2 - 3 bakłażany pokrojone w długie pasy o szerokości około 5 mm
2 puszki pomidorów w kawałkach
seler naciowy
500-700 gram wołowiny mielonej (lub innego mięsa mielonego)
sól, pieprz, chili
5 ząbków czosnku - ja dałam całą główkę
łyżeczka masła
kilkanaście plasterków sera
parmezan tarty do posypania górnej warstwy


na beszamel:

500- 700 ml mleka
2 3 łyżki mąki - kopiate
100 gram masła
sól


Chciałabym napisać, że składników wystarczy na obiad dla 3-4 osób, ale gdy wczoraj wróciłam do domu, z blaszki  31 cm * 21 cm zostało może  z 1/4, a obiadem częstował się jednie mój ukochany mąż, tak więc...musiało być pyszne!  ;)

Osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z Moussaką,  lub nawet z kuchnią chciałam zapewnić, że  wykonanie przepisu na pewno się powiedzie, bo całość wykonania nie jest skomplikowana, a danie wyjdzie wyjątkowo pyszne! Postaram się opisać sposób wykonania najdokładniej i najlepiej jak umiem. Napiszę też jaką konsystencję powinny mieć co poniektóre składniki po zmieszaniu, by nie było wątpliwości, że na pewno się uda!










Wykonanie:


Bakłażany kroimy, układamy na dużej blasze i posypujemy solą w ogromnej  ilości (muszą puścić sok) i zostawiamy na 30 minut. W międzyczasie przeciskamy obrany czosnek przez praskę, kładziemy na patelni łyżeczkę masła i podsmażamy bardzo delikatnie czosnek. Następnie nakładamy na patelnię mięso mielone, mieszamy i smażymy, by pozbyło się surowości.

Kroimy w plasterki seler. W osobnym garnku zagotowywujemy przeciery pomidorowe, by pozbyły się nadmiaru soku ( można bezpośrednio odlać około pół - szklankę soku, wtedy nie trzeba się tyle "bawić" ) 

Do gorącego  przecieru wrzucamy usmażone mięso, seler i gotujemy przez chwilę, około 5 - 10 minut. Doprawiamy całość do smaku solą - w zależności od preferencji smakowych dodajemy chili (ja nie dodawałam, porcja czosnku doskonale skomponowała smaki w przypadku mojego dania ) Uwaga! ta masa nie powinna mieć zbyt wiele wody (soku pomidorowego) - trudno jej będzie wyparować z naczynia żaroodpornego. Odkładamy na bok.

Dokładnie płuczemy pod bieżąca wodą bakłażany, by pozbyły się soli. Następnie wkładamy je do gorącego piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni i przypiekamy po 10 minut z każdej strony na blasze         ( ułożone obok siebie, by się delikatnie poprzypiekały (zarumieniły) )

W garnku podgrzewamy mleko z masłem. Uważamy by nie wykipiało. Dodajemy mąkę i mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Możemy pomóc sobie blenderem, i wymieszać całość na chwilę zdejmując garnek z palnika. Gdy masa się zagotuje doprawiamy solą. Beszamel jest gotowy!

W naczyniu żaroodpornym układamy koło siebie warstwę bakłażanów (mogą być prosto z piekarnika, jeszcze gorące), na to nakładamy około 1/3 nadzienia selerowo- mięsno- pomidorowego, na nie nakładamy plasterki sera. Całość wystarczy na zrobienie około 3 warstw ( bakłażan - nadzienie- ser). Na ostatnią warstwę zamiast sera nakładamy  beszamel  i posypujemy tartym parmezanem. Lub jeśli nie mamy żółtym serem.

Pieczemy w piekarniku przez 60 - 90 minut w temperaturze 200 stopni.














Smacznego!!!












poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Zielono - zielona FIT zapiekanka z indykiem i gorgonzolą










Zapiekanka warzywna. Obiad, który po umyciu,pokrojeniu i wrzuceniu do naczynia żaroodpornego składników praktycznie robi się sam :) 30 minut i obiad gotowy!










Składniki:


600 - 800 gram fileta z indyka lub kurczaka
cukinia, całkiem spora
fasolka szparagowa - rozmrożona
dwa woreczki ugotowanej białej kaszy gryczanej, lub ryżu
kilka łyżek oliwy, sol, pieprz, przyprawy
2 łyżki masła
150 - 200 gram sera: gorgonzola, feta, żółty, mozzarella, lazur - do wyboru



Wykonanie:


Kroimy filety w kostkę lub paski i podsmażamy na maśle z trzema łyżkami oliwy. Uwaga: można zupełnie pominąć masło, ale to własnie dzięki niemu kurczak jest bardzo miekki i aromatyczny, także polecam nie pomijać! W osobnym garnku gotujemy w osolonej kaszę gryczaną. Gdy oba składniki są gotowe nakładamy do naczynia żaroodpornego opakowanie mrożonej (rozmrożonej) fasolki szparagowej, na to nakładamy ugotowaną kaszę, potem podsmażonego kurczaka, pokruszony ser jaki sami sobie wybierzemy, a na sam wierzch pokrojoną w plasterki cukinię. Całość polewamy wywarem pozostałym z kurczaka. Ja moją zapiekankę wymieszałam! Następnie posypujemy przyprawami - u mnie chili i grube ziarna pieprzu kolorowego z kolendrą ( takie ze słoiczka)

Zapiekamy w piekarniku 60 minut w temperaturze 200 stopni .









                                                                        Smacznego!!!  










a poniżej już po zapieczeniu:








Cynamonowo - miodowo - pomarańczowe żeberka. Wymarzony obiad każdego mężczyzny ! :)









Robiłam ten obiad tysiące razy i za każdym kolejnym mój mąż zachwyca się smakiem żeberek. Nie, żebym poświęcała jakoś specjalnie dużo czasu na ich przygotowanie...bo prócz przyrządzenia mikstury, w której żeberka leżakują przez noc, a potem włożenia ich na około godzinę do gorącego piekarnika robią się same!!! Dla zaoszczędzenia czasu wkładam jeszcze do tego piekarnika obrane i pokrojone w ćwiartki ziemniaki, które doskonale komponują się z motywem przewodnim obiadu - żeberkami.  Polecam każdej kobiecie, która ma ochotę dopieścić kulinarnie swojego mężczyznę i sprawić mu niemałą przyjemność pysznym obiadem :)))







Składniki:


1-1,5 kg żeberek ekstra-mięsnych (naprawdę da się znaleźć chude żeberka z minimalną ilością tłuszczu)
sok wyciśnięty z dwóch pomarańczy - około 3/4 szklanki 
łyżka cynamonu
pół szklanki miodu
pół szklanki oleju
łyżeczka soli
 4 ząbki czosnku
  



  Wykonanie:


Żeberka myjemy. Do sporej wielkości naczynia wlewamy miód, sok z pomarańczy i cynamon, mieszamy składniki. Chwilę później dodajemy zmiażdżony czosnek, olej i sól. Po dokładnym połączeniu składników wkładamy osuszone żeberka do miski z zalewą i wcieramy ją w mięso. Przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową, by zapach nie rozniósł się po lodówce i wkładamy do środka na co najmniej 10 godzin.

Po tym czasie żeberka wyjmujemy z lodówki, nagrzewamy piekarnik do 180 - 200 stopni, przekładamy żeberka do naczynia żaroodpornego i zalewamy pozostałym płynem. Pieczemy około godzinę, aż będą miękkie, i co jakiś czas podlewamy zalewą. Po maksymalnie 1,5 godziny żeberka powinny rozpływać się w utach- ale to już zależnie od mięsa, które kupiliśmy. Uwaga: należy pilnować, by nie przypalić żeberek, gdyż w zalewie znajduje się czosnek, a on przy przypaleniu nadaje gorzkawy smak potrawie. Uwaga: jeśli nie posiadamy szklanego naczynia żaroodpornego z przykrywką żeberka można piec przykryte folią aluminiową, lub całkowicie bez przykrywki, ale wtedy trzeba je piec w temperaturze 180 stopni, często podlewać i pilnować,by się nie poprzypalały.








ziemniaki - kilka sztuk
przyprawa do ziemniaków lub własna kompozycja (tymianek, chili, sól, bazylia)
olej 
100 gram masła


Ziemniaki obieramy i wrzucamy na 5 minut do wrzącej wody. Gdy ostygnie (lub wcześniej, nie ma znaczenia) kroimy w ćwiartki, wrzucamy do małego naczynia żaroodpornego,  posypujemy przyprawami, podlewamy odrobinę oliwą i wrzucamy na nie masło pocięte na małe kawałki. Wkładamy do piekarnika na około 40-60 minut (mogą leżeć koło naczynia z żeberkami) Uwaga: ziemniaki powinny mieć odmianę nie -sypką, moje podczas zapiekania w piekarniku trochę się porozwalały i miały zupełnie inna konsystencję niż oczekiwałam,ale i tak wyszły pyszne. Niemniej jednak dla lepszego efektu wizualnego polecam inne odmiany, tj: andromeda, almera, annabelle, carerra, cecille, denar, elanda, impala, karatp, lord, viviana, vineta, zenia.







Smacznego:











czwartek, 10 kwietnia 2014

Najbardziej puszyste naleśniki na świecie !!!









Poszukiwanie idealnego przepisu na naleśniki, które zawsze robiłam " na oko" trwało kilka dobrych lat, do momentu, kiedy mama mojego męża nie zdradziła mi swojego triku :)

Chcecie wiedzieć jak usmażyć naleśniki, by były cieniutkie, puszyste i baaardzo delikatne?







Składniki:


4-6 jajek
pół litra mleka
1,5 szklanki mąki
szczypta soli
pół szklanki wody gazowanej niemineralizowanej (muszynianka itp. dają dziwny posmak)
1/3 - 1/2 szklanki oleju


Wykonanie:


Jajka wrzucamy do miski z mlekiem i miksujemy ze szczyptą soli. 

Dodajemy mąkę, olej i łączymy składniki mikserem. Odstawiamy ciasto na 15-30 minut do lodówki.

 Wyjmujemy, wlewamy wodę gazowaną i delikatnie mieszamy, ale już łyżką! :)

Ciasto powinno być bardzo leiste. 

Na patelnię nalewamy łyżeczkę oleju i gdy się rozgrzeje bierzemy papierowy  ręcznik kuchenny, składamy go kilkukrotnie by się nie poparzyć i rozsmarowujemy rozgrzany olej po całej patelni.

Odczekujemy jeszcze 1-2 min by patelnia była naprawdę gorąca, dzięki temu ciasto nam nie przywrze, a naleśniki będą ładnie po usmażeniu odchodziły od patelni.

Jeśli przygotowuję naleśniki do jakiejś potrawy, nadziewane np. szpinakiem czy pieczarkami smażę je jedynie z jednej strony. Natomiast podając je usmażone na talerzu, gdzie każdy sam nakłada sobie farsz, nadzienie czy ser na  naleśnika, wtedy przyrumieniam je z obu. W każdym bądź razie z jednej strony wystarczy, by ciasto nie było surowe. 







Smacznego !!!









Penne z pomidorami i parmezanem









Kolejny obiad z cyklu "co zawsze warto mieć w lodówce". Przepis na obiad w 15 minut, no, może 20 jeśli robi się go po raz pierwszy.

Przepis przywędrował do mnie wprost od mojego taty, który spędzając kolejne wakacje we Włoszech miał przyjemność wraz z moją mamą przebywać w domu rodowitych Włochów, zaproszony na kilkutygodniowy pobyt jako przyjaciel rodziny.

 W pewnym momencie zdziwiona obecnością "polskich gości" do goszczących przyjechała w odwiedziny mama Pana Domu. Co śmieszniejsze, Pani Domu w czasie odwiedzin mamy Pana Domu podobno musiała oddać koronę teściowej i praktycznie całkowicie na czas jej pobytu wybyć ze swojej własnej kuchni !!! :D

Tata, oczywiście,  nachapał się rewelacyjnych włoskich przepisów, "myków" w kuchni od tej  starszej Pani, i które od tamtego czasu, a minęło już kilka lat od tych pamiętnych wakacji, zapamiętale testuje w  swoim domu :)






Składniki:

na 4 osoby:


puszka pomidorów krojonych 400 gram lub przecier pomidorowy w kartoniku
kilka łyżek oleju rzepakowego 
4 ząbki czosnku
cebula
makaron penne 500 gram
sól, chili
parmezan (może być w kawałku lub sproszkowany)



                                                                           Wykonanie:


Zagotowywujemy wodę w garnku na makaron, solimy i wlewamy odrobinę oliwy lub oleju, by się nie sklejał.

Kroimy cebulę, przeciskamy przez praskę czosnek (lub drobno siekamy) i wrzucamy na patelnię, na którą wcześniej wlewamy (na oko) kilka łyżek oleju.

Podsmażamy chwilę, mieszając, by czosnek zbytnio się nie przyrumienił (gdy się za mocno go podpiecze ma gorzki smak), po 3 minutach wlewamy puszkę pomidorów, zwiększamy ognień i gotujemy 3 - 5 minut, przyprawiamy solą i chili według własnych preferencji.

W międzyczasie do gotującej się wody wrzucamy makaron z semoliny i gotujemy al dente (około 9-10 minut).

Przelewamy sos pomidorowy do wysokiego naczynia i blenderujemy całość na gładką masę.
 Czekamy  teraz jeszcze na makaron.

Po odcedzeniu wrzucamy całość do pomidorowego sosu i mieszamy.

Nakładamy na talerze, przyozdabiamy listkami bazylii w całości lub pokruszonymi. Wrzucamy kilka listów startego parmezanu.






Smacznego!!!





poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Czekoladowy krem z wiśniami








Od pewnego czasu wychodzę z założenia, że warto mieć w domu mascarpone, kremówkę i gorzką czekoladę. Co by się nie działo zawsze z tych trzech składników da się przyrządzić pyszny i łatwy w przygotowaniu deser, który na pewno zachwyci i zadowoli gusta czy wyrafinowane podmienienie nawet najbardziej wymagających gości, czy spragnionych łakoci domowników.

Poniżej umieszczam przepis na naprawdę szybki i bardzo łatwy w przygotowaniu krem, składający się z zaledwie czterech składników, które bez problemu mogą "zalegać" tygodniami w lodówce czekając na swoją "życiową szansę".







Składniki na 4 osoby:

2 serki mascarpone każdy po 250 gram
3 tabliczki gorzkiej lub deserowej czekolady
200 ml kremówki
opcjonalnie 3 łyżki cukru pudru

słoik wiśni odsączonych z syropu, wydrylowanych lub opakowanie malin







Wykonanie:

Topimy czekoladę w kąpieli wodnej. W misce delikatnie miksujemy mascarpone z cukrem pudrem, dodajemy po łyżce lekko ciepłą czekoladę i dokładnie łączymy składniki. Odstawiamy na bok. W osobnym naczyniu ubijamy kremówkę. Gdy jest sztywna łączymy ją delikatnie z czekoladową masą. Wrzucamy do środka wiśnie i delikatnie mieszamy. Uwaga! jeśli używamy malin w przepisie należy przekładać masę do naczynia, w którym chcemy podać deser, np. do szklanki -  łyżką i na każdej warstwie nakładać po kilka malin. Jeśli wymieszamy je z musem bezpośrednio, maliny się rozpadną i puszczą sok. Maliny mogą być mrożone! Gotowy mus przekładamy do naczyń (4 wysokie szklanki, mała okrągła tortownica o średnicy 16-20 cm. Deser można ozdobić przed podaniem posypując go kakaem. Wygląda wtedy bardzo exclusive i równie wspaniale smakuje.






Smacznego!!! 





czwartek, 3 kwietnia 2014

Puszek - najdelikatniejszy sernik na świecie








Najdelikatniejszy sernik na świecie. Trzeba poświęcić mu chwilę, by go przygotować, a potem móc spróbować, ale warto!  Rozpływa się w ustach !!! 







Składniki:


masa serowa:

5 kostek twarogu półtłustego lub tłustego (250 gram każda), zblenderowanego
600 ml śmietany kremówki
5 jajek
400 - 500 gram białej czekolady
2 łyżki mąki ziemniaczanej
łyżka ekstraktu waniliowego, lub cukru waniliowego domowej roboty

spód:

150 gram herbatników
100 gram rozpuszczonego masła

polewa:

100 gram białej czekolady
200 gram kwaśnej śmietany (ja używam Pilosa 18% - śmietana z Lidla,  idealnie kwaśna i moja ulubiona!)



Wykonanie:

Ciasteczka rozkruszamy w pył (można to zrobić blenderem lub tłuczkiem - jak kto woli, ważne, by robić to małymi porcjami, wtedy zyskamy pewność, że ciasteczka są dobrze rozkruszone), rozpuszczamy masło na małym ogniu i mieszamy dokładnie. Nakładamy powstałą masę na blachę, wyrównujemy, ugniatamy i wkładamy do lodówki, by masło się zestaliło i utwardziło całość.

UWAGA! jeśli blacha jest w całości, jak np moja - kwadratowa, czy prostokątna, nie robimy z nią nic, jeśli jest natomiast dwuczęściowa owijamy ją w całości z zewnątrz srebrną folią, tak, by woda podczas pieczenia, która będzie znajdowała się na zewnątrz blachy nie przeciekła do środka! )

Zblenderowany, lub przepuszczony przez praskę ser miksujemy z cukrem waniliowym. Dodajemy pojedynczo jajka, po dodaniu każdego odczekujemy około 2-3 minuty ciągle miksując, dzięki temu masa będzie bardziej puszysta. W międzyczasie roztapiamy czekoladę. Do masy serowej wlewamy śmietanę kremówkę, później dodajemy roztopioną czekoladę, ( Uwaga! czekolada może być ciepła, ważne jest natomiast, by dodawać ją małymi porcjami, np. po łyżce) a po chwili mąkę ziemniaczaną. 

Wyjmujemy z lodówki formę i powoli wlewamy masę serową do środka. Nastawiamy piekarnik na 160 stopni, zagrzewamy też wodę w czajniku. Wkładamy formę z ciastem do piekarnika na drugą blachę (np. taką prostokątną, dużą i niską, która służy do pieczenia frytek etc.)  i wlewamy na nią wrzącą wodę z czajnika, tak, by choć 1/5 blachy z sernikiem była w niej zanurzona. Najlepiej by było gdyby to była połowa wysokości formy, ale jak nie ma się takiej możliwości to i 1/5 jest dobra :)

Sernik pieczemy (a raczej parzymy) w tej temperaturze około 1, 5  godziny lub chwilę dłużej, jakieś 10-20 minut|). Po tym czasie wyłączamy piekarnik i pozostawimy w nim ciasto do ostygnięcia, najlepiej na kilka godzin. Później przekładamy je do lodówki, gdzie na spróbowanie musi czekać kolejne kilka godzin - najlepiej smakuje na drugi i trzeci dzień - jeśli dotrwa! ( Uwaga: Sernik po upieczeniu, gdy wbijamy do niego patyczek ma konsystencję serwatki zanim ostygnie i się uleży, więc jeśli po wbiciu patyczka zastanawiamy się czemu nie jest całkowicie suchy, i czy na pewno wszystko "dobrze zrobiłam" to proszę mi wierzyć, nie jest to powód do zmartwień. )

Chwilę przed wyjęciem sernika z piekarnika wkładamy do garnka czekoladę ze śmietaną i delikatnie podgrzewamy, ciągle mieszając dopóki składniki idealnie się nie połączą. Powstałą polewę, jeszcze ciepłą, wlewamy na ciasto i rozsmarowujemy. Gdy po jakimś czasie przestygnie możemy ozdobić ciasto perełkami. Jeśli zrobimy to wcześniej, gdy masa będzie ciepła perełki mogą puścić kolor, lub całkowicie się roztopić.

Uwaga! : Podczas krojenia sernika (jak również każdego innego ciasta z masą)  najlepiej jest zanurzać co chwilę nóż we wrzącej lub gorącej wodzie. To da nam pewność, że ciasto będzie równiutko pokrojone. Jak w cukierni.








Smacznego!!!





Durszlak.pl